Haftowane runy.

Runy – alfabet używany przez ludy germańskie. Pełen magii.

Tak się dzieje ostatnio, że kończę prace, które zaczęłam nawet kilka lat temu.

Dzisiaj czas na runy. Prosty schemat, bez zbytnich upiększeń, chociaż chciałabym w przyszłości pokusić się o wyhaftowanie ich w stylu ozdobnym, haftem tradycyjnym.

DSC00003
ISA

DSC00004

INGWAZ

DSC00005

SOWIŁO

DSC00006
MANNAZ

Elf.

TANIEC ELFÓW

Na malinowej polanie
Pośród dębowej kniei
Elfy tańczyły nieokiełznanie
Snując mgiełkę nadziei

Las patrzył sowy hukały
Pachniała aura wieczora
Świerszcze akompaniament zagrały
Do arii słowika – tenora

Wicher zaszumiał w zachwycie
Balet elfów wirował
Dźwięki na liście spadały skrycie
Echo i pogłos je chował chował

Nagle aria wieczora ustała
To piorun błysnął z zazdrości
Prysnął kroplami deszczowej złości
Magia polany się rozpływała

Elfy tańczące się pochowały
Artysta tenor odfrunął
Świerszcze w etui skrzypce schowały
Las w mrocznej burzy zatonął

Imiriana
Zaczęłam wyszywać tego elfa, a raczej tą elficę wiele lat temu. Później gdzieś zniknęła w starej drewnianej skrzyni. Odnalazłam ją po latach, dokończyłam.  Złota nitka w opisie wydawała mi się zbyt złota, ale zaryzykowałam i efekt dość ciekawy, chyba nawet elficę trochę ożywiło.

Trochę rękoczynów ;)

A więc tak – na blogu: http://www.podnorweskimniebem.blogspot.com/ znalazłam pięknie wykonanego zajączka. Osobiście uwielbiam rzeczy tworzone ręcznie, w wykonanie których włożona została energia, czas, zamysł, wyobraźnia itd. Jakoś w kierunku tworzenia zwierzaczków nigdy specjalnie talentów nie wykazywałam, więc ze strachu przed porażką i wykonaniem czegoś czego zwierzakiem trudno będzie nazwać – nie próbowałam się nawet zabierać, ale…. korcił mnie ten zając i korcił więc spróbowałam. Instrukcję wykonania zajączka można znaleźć na stronie bloga: http://fascinata.blox.pl/tagi_b/52646/zajaczki.html

Wystarczy podstawowa umiejętność robienia na drutach (nawet same prawe oczka) czy szydełku. Polecam włóczkę grubszą i niewypełnianie watą tylko czymś bardziej grubszym, bo inaczej zając będzie się huśtał i bujał na wszystkie strony. Ja miałam pod ręką bardzo cienką włóczkę, które powinna być dziergana drutami nr 3, najcieńsze jakie miałam to 4 więc troszkę zbytnio elastyczny wyszedł i wata mu prześwieca, ale…. pierwsze koty za płoty. I tak pewnie będę miała do niego największy sentyment, bo to pierwszy :).

DSC00039

 

DSC00044

Dzisiaj w Nowym Sadzie mecz Serbia – Szkocja. Szkoci już dzisiaj w tradycyjnych kiltach po boisku biegali, pomagając odśnieżać płytę boiska.

Mecz w toku, ja trzymam stronę Szkocji, a to tylko dlatego, że mam ogromny sentyment do Północy (nie tylko Szkocji), muzyki szkockiej, tamtejszej dość ostrej natury, itd.

I piosenka, którą zawsze lubiłam śpiewać na całe gardło :), a która dzisiaj, jak się dowiedziałam jest hymnem Szkocji (eh, ignorantka ze mnie wyszła 😉

Wianki

Zawsze lubiłam okrągłe kształty. Pewnie dlatego, że kojarzyły mi się z doskonałością. Idealnie okrągłe.

I zawsze chciałam nauczyć się robić wianki nabijane szyszkami, mchem, wrzosami. Niestety talentu jak na razie w tej dziedzinie nie odkryłam :).

Ale… Zaczęło się od pewnego czasopisma, gdzie zobaczyłam wełniany wianek, oczywiście robiony maszynowo. Kilka tygodni później, kiedy zostało mi mnóstwo kłębuszków wełny, przyszedł mi do głowy pomysł ich wykorzystania. Gazetki z wiankiem nie udało mi się odnaleźć, więc wymyśliłam swoje.                          Potrzebne są tylko kawałki włóczki, guziki, słomkowe dekoracje lub inne, różnokolorowe wstążki i podstawa, czyli wianek albo styropianowy, albo słomiany dostępne w kwiaciarniach. Włóczkę owijamy wokół wianka lub szyjemy mu ubranko z włóczki wg własnego uznania. Doklejamy ozdoby, owijamy wstążeczki, przyszywamy guziki i wianek gotowy :).

wianek czerwony

wianek zielony

wianek kawa z mlekiem

wianek szary

wianek z koronką

W zanurzeniu…

Zanurzenie w siebie. Czasami bolesne. Taki czas. Jesień ustępuje zimie, to co przerobione, przeżyte, przepłakane jest kładzione na stosie i palone. Niech się oczyszcza, niech płynie…
Ciemno, ciało chyba naturalnie dąży do zwolnienia, do spowolnienia ruchu, myśli. Na podsumowanie przyjdzie czas niedługo.
Zimno.
Czasami w pułapce myśli, tych właśnie z przeszłości zaplątana. Nie da się tak od razu spowolnić.
Niemoc, dla której wolę nie szukać wymówek. Niech i tak będzie. Kiedy nie będę się przeciwko niej buntować i tak sama minie.
I mimo tego wszystkiego ważne TU I TERAZ, bo co tak naprawdę innego się liczy?… Przeżywanie każdej chwili i tej radosnej, i tej bolesnej, i tej szczęśliwej, i tej niekoniecznie optymistycznej. Wdychanie każdej aż po koniuszki palców.
Zgoda.
Zaufanie.

I jeszcze twórczość, która pomaga nie zwariować ;). Zwyczajna igła i nitka, kawałek kanwy i już czuję się spełniona…

Anioł w złocie

Bombka ze srebrem

Dziecięce

Mikołaj z listą prezentów

Mikołaj z workiem prezentów

Mikołaje dwa

Mikołajek

Walka… a jednak poddanie.

UFF…

Zdarzają się momenty w życiu, kiedy człowiek uderza głową w mur, bo czuje, że cokolwiek zrobi, to i tak teraźniejszość jest taka jaka jest. I można się buntować, złościć, próbować walczyć z tym co się dzieje, obarczać winą za to co się wydarza rodzinę, znajomych, pracodawców, system itd. itp. Można by wyliczać bez końca…

W takich chwilach czuję się tak jakbym walczyła z wiatrakami. I jest złość, i płacz, i nerwy, i ego szaleje. Zaczynają się rozważania typu: dlaczego nie zrobiłam tego inaczej, dlaczego podjęłam taką a nie inną decyzję, przecież mogłam tak albo tak. I zapewne przyszłość też czeka okrutna, bo przecież jakże mogłoby się udać, bo przecież nie spełniam takich i takich kryteriów, bo nie jestem taka a taka, bo przecież….. (tutaj można sobie wstawiać własne słowa). I wtedy staram się mówić STOP.

Przeczytałam ostatnio takie słowa:
….każdy z nas jest nieustającym, żywym, zmiennym procesem i podlega procesom życiowym, więc pozwól sobie na bycie w procesie… poddaj się przypływom i odpływom, przyjmuj, to co do ciebie przychodzi, pozwól odejść temu, co odchodzi, nie określaj, nie kawałkuj, nie nazywaj, nie naginaj i nie forsuj swoich planów i woli swojego umysłu, zaakceptuj siebie i swoją obecną sytuację… rozejrzyj się wokół siebie i poddaj się życiu…”
Weronika Wer

… czas zacząć żyć, a nie czekać na lepsze jutro…. bo Twoje życie toczy się teraz….

Czekanie na „lepszą” przyszłość….

Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe – w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, na koniec pracy itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, aż dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, zostanie ważną osobistością, osiągnie oświecenie. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy wreszcie zaczną żyć!
Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość!
Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Jesteś wtedy jak architekt, który nie zwraca uwagi na fundamenty budowli, poświęca natomiast mnóstwo czasu górnym kondygnacjom.”
E. Tolle

I pomimo, że gdzieś we wnętrzu doskonale o tym wiem, to wciąż i nieustannie muszę sobie przestawiać myślenie i zmieniać ochotę na bunt przeciwko życiu, walkę przeciwko niemu na poddanie się i zaufanie. Nie chodzi bynajmniej o poddanie działań, marzeń itd. Chodzi o zaufanie, że chwila obecna jest taka jest, dana nam jedna i jedyna. Zamiast skupiać się na tym co mogłam lub mogę zrobić, lepiej przeżyć każdy moment życia, nawet ten, który wydaje nam się ciężki, niemożliwy do zniesienia, bo takie momenty także nas budują, hartują, uwrażliwiają.
W ostatnich tygodniach nie pisałam, bo taki czas zamknięcia jakiś nastał, może to ta jesień działa ta refleksyjnie, sennie…
Starałam się też zamiast myślenia o przeszłości i przyszłości, całą tą energię niepewności i chyba też buntu w jakiś sposób przetransformować na coś pożytecznego, bo uwielbiam tworzyć. I owocem tego jest parę małych projektów, które udało mi się ostatnio zrealizować (zdjęcia haftów jeszcze w stanie ‚surowym’, czyli przed praniem, prasowaniem i oprawianiem w ramki).

Dobrego dnia dla Wszystkich i znów biegnę do swojego tworzenia :).