Radosnej Wielkiej Nocy czy też Sretan Uskrs

Prawosławne Święta Wielkanocne wypadają w tym roku dopiero 5 maja, ale my zamierzamy świętować zarówno jutro jak i w maju, żeby tradycji stało się zadość.
Jaja w tym roku oprócz plastikowych koszulek zostały potraktowane naturalnymi barwnikami, czyli kawą i sokiem z aronii pomieszanym z naturalną herbatką z suszonych owoców m.in. wiśni. Wyszedł taki trochę artystyczny nieład, ale ja tak lubię :).

Oprócz tego – bez szaleństw :).

Ostatnio oglądaliśmy dość dużo ciężkiego, smutnego kina i dzisiaj, żeby tradycji nie stało się zadość (chociaż w Polsce z tego co słyszałam śnieg) zafundujemy sobie chyba dzisiaj „Elfa” (typowy familijny film ze Św. Mikołajem w tle).

I tak się zastanawiam czego Wam życzyć na ten nadchodzący okres… I tak po prostu: wzrastania, obfitości, intuicyjności, radowania się, małych i większych cudów i bycia Tu i Teraz.

Pozdrawiam Wszystkich Czytających.

545265_466382716760719_696555488_n

 

28163_466383603427297_55035925_n

 

483431_466383670093957_258141698_n

 

Te przepiękne zdjęcia powyżej zapożyczyłam ze strony Kobiety i Historia (FB).

 

uskrs-2012-01a

 

Zdjęcie znalezione w necie.

Trochę rękoczynów ;)

A więc tak – na blogu: http://www.podnorweskimniebem.blogspot.com/ znalazłam pięknie wykonanego zajączka. Osobiście uwielbiam rzeczy tworzone ręcznie, w wykonanie których włożona została energia, czas, zamysł, wyobraźnia itd. Jakoś w kierunku tworzenia zwierzaczków nigdy specjalnie talentów nie wykazywałam, więc ze strachu przed porażką i wykonaniem czegoś czego zwierzakiem trudno będzie nazwać – nie próbowałam się nawet zabierać, ale…. korcił mnie ten zając i korcił więc spróbowałam. Instrukcję wykonania zajączka można znaleźć na stronie bloga: http://fascinata.blox.pl/tagi_b/52646/zajaczki.html

Wystarczy podstawowa umiejętność robienia na drutach (nawet same prawe oczka) czy szydełku. Polecam włóczkę grubszą i niewypełnianie watą tylko czymś bardziej grubszym, bo inaczej zając będzie się huśtał i bujał na wszystkie strony. Ja miałam pod ręką bardzo cienką włóczkę, które powinna być dziergana drutami nr 3, najcieńsze jakie miałam to 4 więc troszkę zbytnio elastyczny wyszedł i wata mu prześwieca, ale…. pierwsze koty za płoty. I tak pewnie będę miała do niego największy sentyment, bo to pierwszy :).

DSC00039

 

DSC00044

Dzisiaj w Nowym Sadzie mecz Serbia – Szkocja. Szkoci już dzisiaj w tradycyjnych kiltach po boisku biegali, pomagając odśnieżać płytę boiska.

Mecz w toku, ja trzymam stronę Szkocji, a to tylko dlatego, że mam ogromny sentyment do Północy (nie tylko Szkocji), muzyki szkockiej, tamtejszej dość ostrej natury, itd.

I piosenka, którą zawsze lubiłam śpiewać na całe gardło :), a która dzisiaj, jak się dowiedziałam jest hymnem Szkocji (eh, ignorantka ze mnie wyszła 😉

24 marca.

Dzisiaj, 24-ego marca mija kolejna rocznica bombardowań Serbii przez NATO. Był rok 1999.

Nie oceniam.

Nie wchodzę w tło polityczno – historyczne, bo na pewno można by było tysiące słów napisać.

Nie staję po żadnej ze stron.

Każdy ma swoja prawdę w sercu.

Tylko chyba najbardziej zawsze boli mnie to, że człowiek potrafi sobie ustanowić prawo do zabijania, odbierania życia innemu człowiekowi kierując się pewnie zwyczajnym ego…

Kilka słów o chlebie.

Chleb

„Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,
Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,
Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży
Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta.

Gdy wedle doświadczenia niechybnych probieży,
Nazajutrz ugniot miary właściwej dorasta,
Pierzyną ciepłą kryje pulchne ciało ciasta,
Kędy cierpliwie pory wypieku doleży.

I uklepawszy w płaskie półkule miąższ miękki
W gorący piec je wsuwa na długiej kociubie,
Skąd roztaczając zapach kuszący i miły

Wychodzą wnet pożywne, razowe bochenki,
Brunatne i okrągłe – ku piekarki chlubie –
Jak widnokrąg zoranych pól, co chleb zrodziły.”

 
Leopold Staff
z tomu „Tęcza łez i krwi”, 1918

 

„Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
przy wejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.”

Cyprian Kamil Norwid

 

Mąka, woda, sól, drożdże bądź zakwas. Chleb. Słowo, ciasto. Niby zwyczajny posiłek. A jednak.

Moja Babcia odkąd pamiętam szanowała chleb i uczyła mnie szacunku do niego. Jeśli zdarzyło się, że chleb spadł na podłogę, zawsze go podnosiła (nawet okruchy) i całowała z szacunkiem. Nigdy nie pozwalała, żeby chleb został wyrzucony do kosza, na śmieci. Pamiętam, że zawsze staraliśmy się oddawać chleb, który nie został zjedzony znajomym dla zwierząt. Jeżeli już naprawdę zachodziła taka sytuacja, że chleb jednak zostawał albo już nie nadawał się do użytku – był palony, to była jedyna opcja. Nigdy kosz na odpady. To gdzieś pozostało we mnie do dzisiaj.

Pamiętam jak piekłam swój pierwszy chleb na zakwasie. Ile emocji, energii włożyłam w wyrabianie, jak przeżywałam to, że nie wyrósł za pierwszym razem i jaka byłam dumna, kiedy w końcu wyciągnęłam z piekarnika wysoki, gorący, pachnący chleb.

Mądrość Przodków, szacunek dla pożywienia. Jestem wdzięczna za takie doświadczenia, mimo iż czasami denerwowało mnie to i buntowałam się.

Teraz rozumiem.

W Serbii zaobserwowałam coś ciekawego. Coś, co mi się spodobało – ludzie tutaj nie wyrzucają chleba. Możliwe, że to są jednostki, ale już to się liczy.
Wiele razy koło publicznych koszy na odpady zauważyłam, że ludzie przynoszą osobno chleb i rozrzucają dla ptaków czy może innych bezdomnych zwierząt. Chleb jest kruszony i rozsypywany na trawniki, głównie przez starsze osoby, dziadków z wnukami. Podoba mi się to.

Chleb

Zdjęcie znalezione w necie

Novosadskie migawki

Bardzo często w okolicach naszego osiedla można spotkać coś takiego:

DSC00028

DSC0005756

 

Są to takie mini kluby sportowe, miejsca gdzie można się spotkać i zagrać na przykład w tenisa stołowego. Otwarte są cały tydzień, tylko w weekendy krócej. Nie mam pojęcia czy są odpłatne. Moim zdaniem fajne zagospodarowanie przestrzeni, tutaj akurat są to nieczynne już bunkry.

A mi się marzy nauka łucznictwa…

A jakże! 🙂

Dzisiaj w tą senną spokojną sobotę dla Was z pozdrowieniami Ella i Louis:

 

Imagine a Woman…

Znalazłam dzisiaj ten utwór. Rozpuścił mi serce… Chciałabym go zadedykować wszystkim Kobietom.

„Imagine a Woman
Imagine a woman who believes it is right and good she is a woman.
A woman who honors her experience and tells her stories.
Who refuses to carry the sins of others within her body and life.

Imagine a woman who trusts and respects herself.
A woman who listens to her needs and desires.
Who meets them with tenderness and grace.

Imagine a woman who acknowledges the past’s influence on the present.
A woman who has walked through her past.
Who has healed into the present.

Imagine a woman who authors her own life.
A woman who exerts, initiates, and moves on her own behalf.
Who refuses to surrender except to her truest self and wisest voice.

Imagine a woman who names her own gods.
A woman who imagines the divine in her image and likeness.
Who designs a personal spirituality to inform her daily life.
Imagine a woman in love with her own body.
A woman who believes her body is enough, just as it is.
Who celebrates its rhythms and cycles as an exquisite resource.

Imagine a woman who honors the body of the Goddess in her changing body.
A woman who celebrates the accumulation of her years and her wisdom.
Who refuses to use her life-energy disguising the changes in her body and life.

Imagine a woman who values the women in her life.
A woman who sits in circles of women.
Who is reminded of the truth about herself when she forgets.

Imagine yourself as this woman.”

Patricia Lynn Reilly

Alicia Austin

Alicia Austin

Już wiosna, a jeszcze zima…

Ostatnio pogoda nas rozpuściła, było pięknie, ciepło, słonecznie, 15-20 stopni w ciągu dnia już stało się normą. Mnie to zbytnio nie zadowala, bo ja typ skandynawsko-zimowy jestem :), a tutaj już niektórzy na początku marca przy takiej temperaturze nawet w t-shirtach biegali.

A więc było tak…
Zaczęły kwitnąc drzewa, pojawiły się bazie (tak, tak napotkałam bazie, takie jak w Polsce i od razu jakoś tak ciepło mi się zrobiło na serduchu), w ogródkach zaczęły się pojawiać małe główki sałaty i innych warzyw. No, wiosna pełną parą.

DSC00030

Nawet spróbowałam pierwszych lodów, bo pogoda była sprzyjająca na pałaszowanie tego zimnego deseru.

DSC00025

Aż do wczorajszego wieczoru, gdzie w ciągu kilku godzin novosadskie ulice pokryła śliczna, puchata, biała pierzynka 🙂 i … wróciły moje zimowe klimaty :).

DSC00032

DSC00034

Zdjęcia robiłam w nocy, żeby zdążyć zanim śnieg się roztopi, co właśnie powoli się dzieje.

Pozdrawiam z zimowego Nowego Sadu.

P. S. A wszystkim moim Przyjaciołom, którzy podczytują mojego bloga (wiem, wiem 🙂  ) chciałam napisać, że żyję i odezwę się za jakiś czas. Chyba potrzebuję czasu na ogarnięcie wszystkiego, co się dzieje dookoła… Dla Was ta piosenka.