Pocztówki z Serbii część 1.

Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek wyjadę do Serbii. A jednak stało się. Nigdy nie mów nigdy…

Spędziłam w Serbii kilkanaście dni. Niezapomnianych. Kraj pełen  różnorodnych obrazów, emocji, nastrojów, kolorów.

Będę się starała co jakiś czas uzupełniać opowiadanie o tym, jak do tej pory, ledwie odkrytym przeze mnie kraju.

Reklamy

Wielkanocny pacierz

Wielkanocny pacierz 

Nie umiem być srebrnym aniołem –
ni gorejącym krzakiem –
tyle Zmartwychwstań już przeszło –
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami –
tyle już Alleluja –
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy
jak na koślawej fujarce –
żeby choć papież spojrzał
na mnie – przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski –
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy –
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku
sumienia wywróci podszewkę –
serca mojego ocali
czerwoną chorągiewkę.

ks. Jan Twardowski

DOBROCI I ODRODZENIA NA TE NADCHODZĄCE ŚWIĘTA

La Loba

Jest jedna książka, do której zawsze powracam. Zawsze. W każdym nowym etapie mojego życia, kiedy coś się zmienia, odradza, przeradza, boli, zaskakuje, budzi wątpliwości, strach lub też radość, szczęście itd. A przede wszystkim sięgam po nią, kiedy czuję, że gubię swój instynkt. Instynkt kobiety.

Ta książka to: „Biegnąca z wilkami” Clarissy Pinkoli Estes.

Dzisiaj chciałabym zacytować pewnie obszerny fragment, który pozwala mi wciąż i na nowo zrozumieć Dziką Kobietę, która jest także we mnie…

Clarissa Pinkola Estes pisze:

” Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum. Nauczono nas wstydzić sie takich pragnień. Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy.”

„A więc jaka jest istota Dzikiej Kobiety? Z punktu widzenia psychologii archeotypowej, a także dawnych, starożytnych tradycji, jest to duch żeński. Jest jednak czymś więcej – źródłem pierwiastka żeńskiego. Jest wszystkim, co utkane z instynktów, co pochodzi zarówno ze świata widzialnego, jak i ukrytego przed naszym wzrokiem – jest fundamentem. Każda z nas otrzymuje od niej promienną ‚komórkę’, która zawiera wszystkie instynkty i mądrość potrzebną w  życiu.

… jest siłą Życia – Śmierci – Życia, inkubatorem. Jest intuicją, przewidywaniem, uważnym słuchaczem, wiernym sercem. Zachęca istoty ludzkie, by pozostały wielojęzyczne; by posługiwały się płynnie językami marzeń, namiętności, poezji. Szepcze do nas ze snów, na ziemiach kobiecej duszy zostawia za sobą kłaczki szorstkiej sierści i błotniste ślady. A one napełniają kobiety tęsknotą, by ją odnaleźć, wyzwolić i kochać.

Jest obrazami, uczuciami, popędami, pamięcią. Utraciłyśmy ją i niemal zapomniałyśmy na długi, długi czas. Jest źródłem, jest światłem, jest nocą, zmierzchem i świtem. Jest zapachem zdrowego mułu i tylnej łapy lisa. Należą do niej ptaki, które zdradzają nam sekrety. Jest głosem, który mówi: >Tędy, tędy droga<.

Jest tą, która grzmi, kiedy dzieje się niesprawiedliwość. Obraca się jak ogromne koło. Jest sprawczynią cykli życiowych. Jest tą, którą zostawiamy na straży naszych domów. To ona nas wita, gdy do nich wracamy. Jest oblepionym ziemią korzeniem kobiecości. Jest w rzeczach, które trzymają nas przy życiu, kiedy zdaje się, że wszystko straciłyśmy. Jest inkubatorem dla drobnych, jeszcze niedojrzałych pomysłów i spraw. To ona jest umysłem, który nas pomyślał, a my jesteśmy jej myślami.

W czym jest obecna? Gdzie możemy ją poczuć, gdzie znaleźć? Wędruje przez pustynie, lasy, oceany, miasta, barrios (przedmieścia), stare zamczyska. Żyje pośród królowych, pośród campesinas (wieśniaczek), w salach konferencyjnych, fabrykach, więzieniach, na górze samotności. Mieszka w gettach, na uniwersytetach, na ulicach. Zostawia ślady, byśmy mogły wpasować w nie swe stopy. Zostawia ślady swych stóp, gdziekolwiek jest jakaś kobieta o żyznej, płodnej duszy.

Gdzie mieszka? Na dnie studni, w grzbietach fal, w eterze poprzedzającym czas. Jej dom jest we łzie i w oceanie. Mieszka w  miazdze drzew, szumiącej sokami. Pochodzi z przyszłości i z początku czasu. Mieszka w przeszłości, a my ją stamtąd wzywamy. Jest w teraźniejszości, ma swoje krzesło przy naszym stole, stoi za nami w kolejce, jedzie przed nami szosą. Jest w przyszłości i cofa się w czasie, by wyjść nam na spotkanie.

Mieszka w zieleni przebijającej sie przez śnieg, mieszka w szeleszczących łodygach schnącej jesiennej kukurydzy, mieszka tam, gdzie umarli przychodzą po pocałunek, a żywi ślą swe modlitwy. Mieszka tam, gdzie rodzi się język. Mieszka w poezji, bębenkach i śpiewie. Mieszka w ćwierćnutach i ozdobnikach, w kantatach, w sestynach, w bluesie. Jest chwilą poprzedzającą przypływ natchnienia. Mieszka w odległym miejscu, które przebija się do naszego świata.

Ludzie chcą dowodów, świadectw jej istnienia, co oznacza, że właściwie pytają o dowód na istnienie psychiki. Ponieważ psychika tomy, jesteśmy zarazem dowodem. Każda z nas jest dowodem nie tylko na istnienie Dzikiej Kobiety, ale na jej kondycję w zbiorowości. Jesteśmy świadectwem niewyrażalnego słowem żeńskiego ducha. Nasze istnienie jest odbiciem jej istnienia.

Świadectwem jest to, że doświadczamy jej w sobie i poza sobą. Świadectwem wiarygodnym są tysiące, miliony spotkań z nią wewnątrz naszej psychiki, w marzeniach sennych, w myślach na jawie, w tęsknotach i aspiracjach. Fakt, że gdy jej przy nas nie ma, czujemy się osierocone, tęsknimy i łakniemy, gdy coś nas z nią rozdziela – oto znaki, że przechodziła właśnie tędy…”

A miało być wiosennie…

Dzisiaj do południa była zabawa z dzieciaczkami w piratów na starych belach drzewa, które udawało okręt, silnikiem był spróchniały pień, sterem okrętu wykopana jako skarb część od opony samochodowej, a rekinem ludojadem pies owczarek. Nie było żadnych ograniczeń. Każde z nas dodawało swoją opowieść i znów poczułam się dzieckiem. Byłam zadowolona i spełniona, a niby to takie nic. Czasami bardziej ciągnie mnie do bycia dzieckiem niż dorosłym, bo brakuje mi tej spontaniczności, nieograniczonego myślenia, wyobraźni i szczerości. Podobał mi się ten dzień.

„Zapytałam dziecko niosące świeczkę:
– Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął.
– Powiedz mi, dokąd teraz odeszło – odparł. – Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.”
— Jonathan Carroll „Poza ciszą”

Jest zimno i pada coś na wzór śniegu z deszczem, a przecież już wiosna i te marzenia o cieple, wyprawach górskich, radości wypływającej z obecności słońca na razie trzeba odłożyć. 

Anielsko…

O aniołach

Odjęto wam szaty białe,
Skrzydła i nawet istnienie,
Ja jednak wierzę wam,
Wysłańcy.
Tam gdzie na lewą stronę odwrócony świat,
Ciężka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzęta,
Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.
Krótki wasz postój tutaj,
Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,
W melodii powtarzanej przez ptaka,
Albo w zapachu jabłek pod wieczór
Kiedy światło zaczaruje sady.
Mówią, że ktoś was wymyślił
Ale nie przekonuje mnie to.
Bo ludzie wymyślili także samych siebie.
Głos – ten jest chyba dowodem,
Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych,
Lekkich, skrzydlatych (dlaczegóż by nie),
Przepasanych błyskawicą.
Słyszałem ten głos nieraz we śnie
I, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej
Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

zaraz dzień
jeszcze jeden
zrób co możesz.

Czesław Miłosz